Ostatnio staram się być osobą korzystajacą z większości swojego wolnego czasu- zbiliżają się egzaminy, więc przydało by się poświęcić wolny czas nauce, co pomału staram się czynić, ale Ja nie o tym. Naszły mnie przemyślenia, po co tak w ogóle żyć aktywnie, działać, ryzykować, tworzyć? Żeby przeżyć fajnie swoje życie. Ile osób siedzi w domu i całe swoje życie poświęca nauce albo gorzej, graniu na komputerze. Ok, od czasu do czasu relaks przy grach jest pozytywna, nauka w granicach rozsądku także, ale gdy jedna rzecz przysłania nam całe życie, nie jesteśmy w stanie poznać co to właściwie życie, można je znać jedynie z opowiadań, ale nigdy nie przeżyjemy tego- wszystko wynika ze strachu, ludzie boją się aktywności, ponieważ nią wyłamują się z grona ludzi biernych i stają się "innymi". Ale myśle sobie, jak wiele ci ludzie tracą, samym faktem, że nawet nie potrafią marzyć o aktywności- nie marzą o pięknej sylwetce, nie marzą o wycieczce dookoła świata- boją się nawet marzyć. Albo myślą że są jeszcze na to za młodzi, albo za starzy, albo że teraz mają ważniejsze zajęcia. Największa frajda w aktywności jest wtedy gdy udaje nam się zrobić to o czym marzyliśmy- może to być błacha sprawa, ale nie liczy się wtedy jak inni odbieraja twoje osiągnięcie, a ile radości ci to daje .
Ważne jest też by szlifować własny charakter i walczyć ze strachem i lenistwem- to zabija marzenia i możliwości ich osiągnięcia. Jest to rzecz strasznie trudna by korzystać z każdej z godzin swojego życia, spać optymalnie krótko, ciągle coś robić. Najniewdzięczniejszy jest stan złudnego wypalenia, kiedy sami sobie wmawiamy, że już nam się nie chce, że już nie damy rady, a tak na prawdę po chwili znów nabiera nas na to ochota.
Trzeba szanować swoje marzenia, a wtedy możemy coś zdziałać i przeżyć życie jako człowiek szcześliwy i radosny- a radość jest zaraźliwa, co potęguje Dobro tego działania:)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz